Tatry – Throwback Thursday

Wakacje dobiegły końca, aura bardzo stanowczo dała nam o tym znać. Obudziło to przebłyski sprzed pewnego czasu, kiedy we wrześniu pojechaliśmy w polskie Tatry. Deszcz, mgła, ogromna wilgotność, dzisiaj nazywam to zgniłą pogodą. Moja pierwsza wizyta w Tatrach wystarczyła, abym się z nimi zaprzyjaźnił i zachwycił różnorodnym, labilnym krajobrazem. Po długiej wędrówce po górach dotarliśmy do malutkiego, stuprocentowo analogowego schroniska. Palenisko w piecu grzało jak oszalałe, a wilgotność powietrza tym spowodowana sprawiła, że – nawet wodoodporny – sprzęt zamókł od środka. Przeżyłem chwile grozy, jednak niezastąpiony żel silica wskrzesił moje body. Mimo tego, patrząc na te fotografie przenoszę się z powrotem w Tatry rodem z dreszczowca. Pamiętam dobrze, że w trakcie wędrówki towarzyszyła nam jedynie cisza, przerywana tylko niekiedy nielicznymi, mijanymi turystami. Miejsce oderwane od świata, dające zaczerpnąć dużo powietrza, wypełnionego wolnością.

IMG_9143

IMG_9444 IMG_9146IMG_9634IMG_9549